Tak się akurat składa, że we wciąż świeżej historii najnowszej, młodej Republiki, nie ma nazbyt wielu wybitnych postaci w lokalnej „Hall of Fame” a więc, te, które już się tam znalazły, poddawane są (no i słusznie) ogólnemu chuchaniu i dmuchaniu.
W minionym tygodniu, dnia 21-go kwietnia, jak co roku, od kilkudziesięciu z okładem już lat, świętowano w Indonezji, a w zasadzie głównie na stołecznej wyspie Jawie, kolejną rocznicę urodziny drobnej, niepozornej Jawajki, Raden Ajeng Kartini alias tylko Kartini.
Dzień Kartini ma dla jawajskich kobiet specjalne znaczenie, bo i sama Kartini zapisała się w historii, jako pierwsza jawajska emancypantka. Raden Ajeng jako pierwsza w nowożytnej historii przyszłej Republiki, upomniała się głośno o prawa kobiet w ówczesnych holenderskich Indiach Wschodnich. Jawajka Kartini swoim krótkim, niespełna 25 letnim życiem, wpisała się dzięki temu na stałe w historię niepodległej już Indonezji.
Za jej pionierskie myśli i dokonania prezydent Sukarno postanowił, iż od roku 1964, każdy następny dzień jej urodzin, będzie świętem narodowym o specjalnej pro-kobiecej, by nie rzec, subtelnie feministycznej wymowie.
W pozostawionych po sobie pismach oraz listach Kartini głośno dopominała się przede wszystkim o prawo do nauki dla jawajskich dziewcząt, by mogły w przyszłości, dzięki pobranej edukacji, na równi z młodymi Europejkami, same decydować o swym przyszłym życiu.
Innym ważnym podejmowanym przez młodą emancypantkę wątkiem, był zdecydowany sprzeciw powszechnej na islamskiej Jawie poligamii, oraz przymuszaniu młodych kobiet do zaaranżowanych, często poligamicznych małżeństw, nierzadko z nieznanymi wcześniej partnerami.
Najbardziej odważne i delikatne nawet na dzisiejsze czasy poglądy głoszone przez Kartini, dotyczyły jej rozważań o religii, czyli w tym przypadku o islamie. Mimo, iż sama była pobożną muzułmanką, zdecydowanie sprzeciwiała się jakiejkolwiek przemocy na tle religijnym. Krytykowała również otwarcie islam z powodu „ustawowej” aprobaty, wspomnianej wcześniej poligamii.
Sama zresztą doświadczyła tej islamskiej i jawajskiej tradycji bezpośrednio na własnej skórze. W wieku 24 lat została wydana za mąż za wiele starszego od siebie mężczyznę, będącego w stałym związku z trzema innymi kobietami. Małżeństwo to zawarto całkowicie wbrew jej woli.
Niechciany mąż okazał się jednak bardzo wyrozumiałym partnerem, który pozwolił jej na spełnienie młodzieńczych marzeń i otworzenie pierwszej prywatnej szkoły dla jawajskich dziewcząt.
Niestety nie było jej dane, nacieszyć się długo swym nowym oraz upragnionym „dzieckiem”. Krótko po uruchomieniu placówki, 17 września 1904 roku, Kartini zmarła.
