Piotr Śmieszek

Z Indonezji o Indonezji … tylko tyle i aż tyle.

Kotek-a

Kraków ma swojego smoka, Zakopane oscypka, a egipska Giza piramidy. Indonezyjska Nowa Gwinea również ma swój unikalny logotyp. Jest nim dzisiejsza bohaterka : Koteka.

Rzeczą z którą Polakom najbardziej kojarzy się Indonezja jest bajeczna wakacyjna wyspa Bali, funkcjonująca od lat w nadwiślańskim obiegu, jako obiekt westchnień dla planującej wakacje bardziej zamożnej części społeczeństwa.


Jakaś część tej części, która dociera w końcu na Archipelag wypuszcza się jeszcze ciut dalej, poza hinduistyczną wyspę Bogów, eksplorując wyspiarskie państwo nieco głębiej i dogłębniej. Najwytrwalsi w tej dziedzinie docierają aż na Nową Gwineę, będącą najbardziej na wschód wysunięta i najbardziej dziewiczą flanką wielkiej Republiki.
Tym co przyciąga ich aż tutaj, jest mimo iż nie potrafią (często) nazwać tego po imieniu jest Koteka. A koteka to nie kotek, kartoteka ani dyskoteka ale tykwa jaką męscy Papuasi z okolic Wamena noszą na swych przyrodzeniach. Chociaż Koteka staje się z roku na rok czymś coraz bardziej rzadkim w papuaskim mieście gdzie klasyczne ciepłe ubrania wypierają ją w głąb papuaskiej dżungli, wciąż jeszcze w samej Wamena można się natknąć na skąpo odzianych mężczyzn z plemiona Dani albo Yani przemykających ulicą tego największego miasta indonezyjskiego interioru, drugiej największej wyspy błękitnej planety.


Zrobiona z wysuszonego odpowiednio przygotowanego owocu tykwy towarzyszy tutejszym mężczyznom już od najmłodszych ich lat. Zmienia się tylko jej rozmiar i zdobienia w zależności od wieku finezji i plemienia właściciela nosiciela. Koteka urosła nawet w drugiej połowie XX wieku do rangi symbolu patriotycznego, stając się niekwestionowanym orężem walki o papuaską tożsamość oraz dumę plemienną i etniczną. Walki toczonej z jawajską czyli indonezyjską administracją i neokolonializmem.

Jedynej jak dotąd walki wygranej przez ubogich Papuasów i jak się okazuje walki przynoszącej dzisiaj ewidentne efekty marketingowo ekonomiczne.

Na początku lat 70 tych dwudziestego wieku rząd Republiki Indonezji rozochocony niedawnym objęciem w swoje posiadanie ostatniego skrawka byłej holenderskiej kolonii Indie Wschodnie, próbował cywilizować (jawanizować) zamieszkujących wyspę Papuasów. Jednym z elementów ingerencji w życie rdzennych mieszkańców Nowej Gwinei była operacja koteka, zadaniem której było wyeliminowanie tej archaicznej garderoby z życia męskiej części lokalnej społeczności. W okresie największego nasilenia akcji noszenie koteki było niemalże zakazane w całej zachodniej, indonezyjskiej części wyspy NG. Jak to jednak często w życiu bywa, papuaska koteka oparła się akcjom Jawajczyków a nawet umocniła swoją pozycje (jak twierdzą niektórzy Papuasi) stając się symbolem zwycięskiej walki w indonezyjska administracją.


Dzisiaj koteka to już nie tylko unikalne na skalę światową męskie stringi ale również niekwestionowana atrakcja turystyczna. Któż bowiem z zamożnych europejczyków spędzających życie przed ekranem komputera w jednej z globalnych korporacji nie chciałby dotknąć prawdziwego życia i zrobić sobie chociażby zdjęcia z prawdziwym Papuasem w prawdziwej kotece. Można ją sobie również kupić za równowartość jednego dolara i przymierzyć skrycie w hotelowym pokoju a następnie po powrocie do domu postawić na telewizorze lub powiesić na ścianie wśród innych trofeów podróżniczych.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PodróżeObyczaje

PROMOWANE

  • Poznawanie ciekawych ludzi - praktyczne narzędzia cz.1

    Większość Polaków, starając się nawiązać ciekawe relacje stosuje różne, często nieefektywne strategie. Jedna z nich polega na podświadomym traktowaniu nieznajomych jako potencjalnych wrogów, a potem na przyczynianiu się własnym postępowaniem do tego, aby ta przepowiednia się spełniała. To często kończy się posiadaniem wąskiego kręgu przyjaciół i szarpaniną z resztą świata, co z kolei prowadzi do stresu, agresji i kiepskiej jakości życia. Jak rozejrzymy się wokoło siebie, to znajdziemy mnóstwo takich przypadków. czytaj więcej

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej